sobota, 11 maja 2013

Szczęśliwa trzynastka Platformy Obywatelskiej

13 załącznik - "Badanie wypadków i incydentów lotniczych" konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym sporządzonej w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r. - stał się podstawą sposobu badania zdarzenia, zwanego katastrofą lotniczą wojskowego Tu154M PLF101, które miało miejsce w dniu 10.04.2010 w Smoleńsku.

Donald Tusk i Włodzimierz Putin zawarli umowę, nie mającą nic wspólnego z konwencją ICAO w sensie formalno-prawnym, której to sformalizowana forma ponoć była już gotowa i nie wymagała strasznego główkowania na temat ustalania szczegółów. Otóż jest to wierutne kłamstwo, gdyż ustalenie zasad takich jak w konwencji nie oznacza, że ewentualne konsekwencje prawne badania zdarzenia będą miały odzwierciedlenie zgodne z konwencją ICAO.

Nasuwa się pytanie, czy Platforma Obywatelska jest stadem baranów, które nie rozumie co czyni ? Być może jest jeszcze inne dno tej sprawy, ale zaraz do tego dojdziemy analizując malutką nowelizację prawa lotniczego, a w niej art. 134, który powstał w umysłach rządu PO na potrzebę chwili, tej chwili, która wydarzyła się w dniu 10.04.2010 i ponoć nie wymagało to żadnych zabiegów aby zawrzeć umowę z Putinem.

Umowa z Putinem jest umową niezakończoną, otwartą i ciągle dopracowywaną w zależności od pojawiających się problemów. Pierwszym problemem, który został rozwiązany było wprowadzenie zmian pozwalające na powstanie nielegalnej komisji do badania wypadków, zaś drugi problem to utajnienie wszystkiego co ta komisja wytworzyła, czyli ustawa z dnia 30 czerwca 2011 o zmianie ustawy — Prawo lotnicze oraz niektórych innych ustaw.

Pomysł zmiany art. 134 prawo lotnicze powstał po 10.04.2010 i po zabiciu gwoździem społeczeństwu twierdzenia, że oto Tusk działa zgodnie z jakimiś konwencjami międzynarodowymi w sprawie Smoleńska. Oto jak ten pomysł został uzasadniony :


-------------------
 ,,
Art. 134 – odnosi się do kwestii udostępniania informacji uzyskanych podczas procesu badawczego. Jest odzwierciedleniem przepisu zawartego w punkcie 5.12 Aneksu 13 do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. Celem wprowadzenia takiego przepisu jest zapobieżenie wykorzystywaniu w nie­właściwy sposób do celów postępowania dyscyplinarnego, cywilnego, admini­stracyjnego lub karnego informacji dobrowolnie składanych przez osoby przesłuchiwane w toku badania zdarzenia lotniczego prowadzonego przez Komisję. Brak tego typu informacji powoduje utrudnienia w procesie badania i negatywne następstwa dla bezpieczeństwa lotów. Wymieniony katalog informacji objętych szczególną ochroną jest wzorowany na przepisach Aneksu 13. Wyniki badań zdarzeń lotniczych są zawarte w raportach końcowych, które to raporty są powszechnie dostępne (raporty te sporządzane są z uwzględnieniem ochrony danych osobowych i nie zawierają informacji personalnych osób fizycznych). Tym samym dostęp do wyników przeprowa­dzonych badań, różnych podmiotów prowadzących własne postępowania, nie zostanie ograniczony. Należy zwrócić również uwagę, że w chwili obecnej różne podmioty prowadzą własne, niezależne i odrębne postępowania od tych, które prowadzi Komisja, a procedury w nich stosowane, zgodne z różnymi przepisami w zakresie postępowania (np. karnego, administracyjnego czy cywilnego), są w niektórych sytuacjach odrębne od procedur stosowanych przy badaniu zdarzeń lotniczych prowadzonych wyłącznie w celach profilaktycznych i nienakierowanych na określenie winy czy odpowiedzialności.
''
---------------

Pomysłodawcy odsyłają nas do bardzo mądrych źródeł, więc sięgnijmy tam (13 zał.) :

---------------------
,,
5.12. Państwo prowadzące badanie wypadku lub incydentu, bez względu na miejsce jego zaistnienia, może udostępnić niżej wykazane informacje w celach niemających związku z badaniem wypadku lub incydentu tylko w tych przypadkach, kiedy odpowiednie władze danego państwa, odpowiedzialne za wymiar sprawiedliwości ustanowią, że ich ujawnienie jest ważniejsze niż negatywne skutki, które mogą wyniknąć z takiego działania bezpośrednio dla kraju oraz w skali międzynarodowej, jak również dla danego lub przyszłych badania[1]:

a) wszelkie oświadczenia osób uzyskane w toku badania przez organa upoważnione do ich prowadzenia,
b) wszelka korespondencja między osobami związanymi z operacją statku powietrznego,
c) medyczne lub prywatne informacje, dotyczące osób uczestniczących w wypadku lub w incydencie
d) zapisy pokładowych rejestratorów mowy i ich kopie,
e) zapisy i kopie nagrań z organów służb ruchu lotniczego, oraz
f) opinie wyrażane w trakcie analizy informacji, włącznie z zapisami rejestratorów pokład owych.

5.12.1 Dane te powinny być włączone do Raportu Końcowego[2] lub do jego uzupełnienia tylko wówczas, gdy mają odniesienie do analizy wypadku lub incydentu. Danych niemających takiego odniesienia nie ujawnia się.
''
--------------------- 

oraz do uwag dotyczących 5.12 :
--------------------
,,
Uwaga 1. Wyżej przedstawione informacje, w tym informacje dobrowolnie składane przez osoby przesłuchiwane w toku badania wypadku lub incydentu , mogą być wykorzystane w niewłaściwy sposób do celów postęp o-wania dyscyplinarnego, cywilnego, administracyjnego lub karnego. Jeśli takie informacje będą rozpowszechniane, to w przyszłości prowadzący badania mogą mieć trudności w uzyskaniu szczerych wypowiedzi świadków zdarzenia. Brak dostępu do tego typu informacji spowoduje utrudnienia w procesie badania i negatywne następstwa dla bezpieczeństwa lotów.

Uwaga 2. Załącznik E zawiera wytyczne prawne z zakresu ochrony informacji zawartych w systemie zbierania i przetwarzania danych z zakresu bezpieczeństwa.
''
--------------------


Pomyśleli, podzwonili do Włodka i spłodzili takie oto zapisy w ramach art. 134 (D.U. Nr 170 poz 1015) :


--------------------
,,
1. W celu zapobiegania wypadkom i incydentom lotniczym komisje, o których mowa w art. 17 oraz art. 140, prowadzą badania okoliczności i przyczyn zaistniałych wypadków i incydentów lotniczych. Komisje nie orzekają co do winy i odpowiedzialności.

1a. Udostępnianie wyników badań okoliczności i przyczyn zaistniałych wypadków i incydentów lotniczych, zebranych podczas prowadzenia badania zdarzenia lotniczego w celach innych niż cel, o którym mowa w ust. 1, może być dokonane wyłącznie na potrzeby postępowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego za zgodą sądu. Właściwy do rozpoznania sprawy jest dla Komisji, o której mowa w art. 17, Sąd Okręgowy w Warszawie, a dla Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, o której mowa w  art. 140, Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu.

1b. Sąd, orzekając o udostępnieniu wyników badań, o których mowa w ust. 1A, bierze pod uwagę, czy takie udostępnienie jest ważniejsze niż negatywne skutki, które mogą wyniknąć z takiego działania bezpośrednio dla kraju oraz w skali międzynarodowej, jak również dla danego badania lub przyszłych badań zdarzeń lotniczych.[1]

1c. Udostępnianie wyników badań, o którym mowa w ust. 1a, obejmuje:
1) ekspertyzy uzyskane w trakcie badania;[3]
2) oświadczenia uzyskane od osób w trakcie badania;
3) korespondencję między osobami mającymi związek z operacją statku powietrznego;
4) medyczne lub prywatne informacje dotyczące osób uczestniczących w wypadku lub incydencie lotniczym;
5) zapisy pokładowych rejestratorów mowy, zapisy nagrań instytucji zapewniających służby ruchu lotniczego i ich kopie;
6) opinie wyrażane w trakcie analizy informacji, włącznie z zapisami rejestratorów pokładowych.

1d. Wyniki badań wymienione w ust. 1c mogą być włączone do raportu końcowego[2] lub jego uzupełnienia tylko wówczas, gdy mają bezpośredni związek z badanym zdarzeniem lotniczym.

1e. Badania, o których mowa w ust. 1, są prowadzone przez komisje, o których mowa w art. 17 oraz art. 140, niezależnie od postępowania przygotowawczego, sądowego, sądowo-administracyjnego, administracyjnego lub czynności związanych z likwidacją szkody.

1f. W toku postępowań, o których mowa w ust. 1a i 1e, członków komisji, o których mowa w art. 17 oraz art. 140, nie wolno przesłuchiwać jako świadków co do faktów mogących ujawnić wyniki badań, o których mowa w ust. 1c.
''
--------------------



Przepis art. 134 1-1f dotyczy także lotnictwa państwowego, o czym nie omieszkano zapomnieć w nowelizacji stosując art. 1 ust. 4.

Reasumując, proszę zwrócić uwagę, że uzasadnienie jest absolutnie stosowne, miłe, ciepłe aż w tyłku strzyka i jak zwykle odwołuje się do jakichś wielkich międzynarodowych aktów prawnych, wobec których żaden Polaczek nie może nawet pierdnąć – bo jak to, przecież to cały świat stosuje. A jakże, ale bez tych perfidnych dodatków i modyfikacji znaczeniowych. W odpowiednich nawiasach podałem wskazówki i podkreśliłem różnice w pojmowaniu nieliteralnym prawa, które Platforma Obywatelska importuje zewsząd aby ukryć swoje niecne plany.

Wniosek płynący z powyższych różnic jest prosty. Komisja Millera ukrywa materiał dowodowy w sprawie, a sama kradnie zdjęcia z internetu wykonane przez jakiegoś Bolka. Przy czym, aby dowiedzieć się cóż ta komisja ukrywa, należy wiedzieć jak ten materiał wygląda. Ot, majstersztyk prawny.

W nawiasach [1], [2] widać różnice pomiędzy ,,powinien'' (Chicago) a ,,może'' (pocałuj Laska), a w [3] pewien dodatek, który może dowolnie wyeliminować okazanie wytworów eksperckich, które komisja postanowiła ukraść z internetu zamiast pokazać swoje.

A zatem wątpliwości mecenasa Kownackiego :

,,Swoją drogą należałoby zbadać, kto i w jaki sposób wprowadził do ustawy Prawo lotnicze zapisy o zachowaniu tajemnicy państwowej przez członków komisji. Dodam tylko, że stało się to już po katastrofie smoleńskiej.''

chyba są wyjaśnione. Ten, kto formułował treść zmiany w art. 134, aż taki mądry i nadgorliwy, nadinterpretując konwencję chicagowską, nie był. Musiał dostać ewidentnie polecenie zakamuflowania powyższych różnic.

niedziela, 21 kwietnia 2013

,,Odpierdolcie się od generała''

Gdy Adam Michnik wypowiadał te słowa wszyscy doznali konsternacji. W dniu 18 stycznia 2013 okazało się, że miał wówczas rację. Sprawdźmy, czy aby na pewno.


Normalny człowiek powinien posiadać określony zbiór kryteriów, przy pomocy których dokonuje oceny zdarzeń, ludzi itp. Jeśli ocena dotyczy ludzkiego czynu, to niezależnie kto tego czynu dokonał, powinien być jednakowo potraktowany. Mówimy wówczas o takiej ocenie, że jest równym traktowaniem.
Nierówne traktowanie w ocenie zazwyczaj jest spowodowane pewnymi uwarunkowaniami, do których można zaliczyć bliski związek oceniającego z osobą ocenianą czy też związane jest to z innymi rodzajami sympatii. Jeśli zaś sprawa oceny dotyczy osób absolutnie niezwiązanych żadnymi uwarunkowaniami , to należy spodziewać się nierównego traktowania w związku z zaburzeniami dysocjacyjnymi oceniającego.

Powróćmy jednak do Adama Michnika a właściwie do osoby wspomnianej w jego słowach tytułowych, czyli generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wszyscy wiemy kim jest generał, co zrobił i o co jest posądzany. Nie zajmiemy się teraz oceną całokształtu jego postaci lecz wybranym elementem dotyczącym wprowadzenia stanu wojennego, mianowicie ocenimy nie stan wojenny lecz fizyczny sposób realizacji zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego państwa oraz porządku publicznego.

Swój plan zrealizował przy pełnej aprobacie wojska polskiego, milicji, służb specjalnych i co najważniejsze także polskiego sejmu, który uchwałą z dnia 25 stycznia 1982 roku całkowicie poparł przedstawione stanowisko generała Wojciecha Jaruzelskiego. Jednym słowem bez poparcia tubylczej ludności nie byłby w stanie tego dokonać. Dokonał tego faktu sam bez bratniej pomocy, która to, jak sam twierdzi, była jedną z przyczyn wprowadzenia stanu wojennego i nie dlatego, że do jego wprowadzenia była ta bratnia pomoc mu potrzebna, tylko wręcz przeciwnie, aby jej uniknąć . Tak twierdzi generał. Zatem mamy jasną sytuację, oto chłop z jajami sam ratuje kraj przed wkroczeniem obcej pomocy. On jej nie tylko nie chciał ale jej się obawiał – powtarzam, taki argument przytacza sam generał Wojciech Jaruzelski. Z tego też powodu postanowił sam zrobić porządki w swoim kraju w pewnym sensie honorowo gdyż bez zewnętrznej pomocy i biorąc za to pełną odpowiedzialność wręcz osobiście.

Cóż zatem stało się 18 stycznia 2013, co nakazuje nam wrócić myślami do słów Adama Michnika ? Cóż takiego proroczego było w słowach Adama Michnika, który w sposób kulturalny prosił adwersarzy aby ci nie oceniali generała krytycznie lub najlepiej w ogóle ?

Powodem jest ten dokument :

Mroczna wizja projektu

Och, przepraszam. Powyższa wersja to taka ulotna wizja związana ze złymi snami poprzedniego okresu. Oto właściwy dokument :

Miłościwa wizja projektu

Generał Wojciech Jaruzelski jest człowiekiem zbyt honorowym aby takie dokumenty podpisywać. Pokazał to w roku 1981 wprowadzając sam stan wojenny, przy pomocy własnych służb.
Skąd Adam Michnik wiedział, że generał nie był takim ostatnim przywódcą ? Skąd Adam Michnik wiedział, że po nim będą gorsi ? Czyż nie dowiedział się tego przypadkiem w Magdalence ?

Tyle tytułem wprowadzenia. Zostawmy w spokoju generała zgodnie z wolą jego obrońcy i przejdźmy do rzeczy właściwej, czyli do oceny projektu ustawy złożonej do laski marszałkowskiej przez rząd Donalda Tuska w sprawie udziału zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.


Na podstawie dokumentów :

a) Dz.U.UE L210/1 - DECYZJA RADY 2008/615/WSiSW z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej.


b) Dz.U.UE L210/73 - DECYZJA RADY 2008/617/WSiSW z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie usprawnienia współpracy pomiędzy specjalnymi jednostkami interwencyjnymi państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych.

c) projekt rządowy ustawy druk numer 1066 z 18 stycznia 2013 w sprawie udziału zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.



Wnioski wynikające z analizy powyższych dokumentów :

a) Szanowni Państwo, proszę nie informować o tym projekcie generała Wojciecha Jaruzelskiego, gdyż ten zobaczywszy projekt ustawy zapłacze się na śmierć. To przez tyle lat, w sposób haniebny, generał był poniżany za tajne knowania z sąsiadem w sprawie prośby o bratnią pomoc do rozwiązania problemów z utrzymywaniem porządku. Tyle lat włóczony po sądach, a teraz to, czego on nie zrobił, ktoś chce wprowadzić w formie obowiązującego legalnie aktu prawnego. Litości - generał tego nie wytrzyma, serce mu pęknie od tylu niesprawiedliwych ocen.

b) Proponowana ustawa jest niezgodna z konstytucją, w szczególności z art. 146. 4 . 1) , gdyż zapewnienie wykonalności ustaw przez rząd, dotyczących w szczególności utrzymania porządku, nie może zależeć od podmiotów, za których działanie rząd nie odpowiada – czyli np. za udzielenie lub nie pomocy policji niemieckiej. Planowanie utrzymania porządku w związku z brakiem odpowiedzialności rządu jest nieodpowiedzialnością.

c) Proponowana ustawa jest niezgodna z w/w decyzjami rady. W proponowanej ustawie nie ma określonego celu w ramach którego byłaby potrzebna ,,pomoc''. Decyzje Rady precyzują te potrzeby na poziomie ogólnym bardzo wyraźnie. Słowa ,,transgranica'' , ,,terroryzm'' oraz ,,sytuacja kryzysowa'' są podstawą przyczynową niemal w każdym artykule. W propozycji ustawy nie ma takich słów, co może oznaczać absolutną dowolność w stosowaniu takich zaproszeń, w szczególności :

w przypadku odmowy rodzimych służb w rozpędzaniu patriotycznych demonstracji
w przypadku uzyskania efektu odwrotnego od zamierzonego, czyli zapraszania celowo służb z tego kraju, którego w sposób pośredni dotyczy dana impreza, tak aby z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością doszło do zamieszek.

d) Bezwarunkowa możliwość wzywania ,,bratniej pomocy'' jest silnym narzędziem dla lokalnych kacyków, którzy przy pierwszej okazji użyją tego narzędzia do walki politycznej.

e) Próba wprowadzenia w Polsce takiej ustawy pokazuje dobitnie, iż rząd Donalda Tuska chwieje się, jest słaby i przewiduje, że bez bratniej pomocy zewnętrznej może nie przeżyć. Bo przecież Polska to nie mały kraj jakby nie patrzeć powinno wszystko być na miejscu co jest potrzebne. Proszę tylko nie informować generała o tym, bo pomyśli, że nie ma przed jego domem już żadnego wozu policyjnego i ze strachu biedny pomrze.

f) Sytuacje spowodowane masowym zapraszaniem bratnich służb mogą być mocno konfliktogenne, oto przykłady :

grupa niemieckich policjantów dokonując przeszukania w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie w celu odnalezienia ostatniego żywego Żyda i udzielenia mu ochrony, zatrzymuje od tułu grupkę wiernych widzów filmu ,,Stawka większa niż życie'' wypowiadając do nich słowa ,,HALT , Hände hoch'' – nie muszę chyba tłumaczyć, jaka będzie reakcja widzów.

grupa funkcjonariuszy z Izraela ( chwila moment i ustawa ich też obejmie ) próbuje pacyfikować drzwi do mieszkania podejrzewanego o antysemityzm. Zgodnie z prawem zapisanym w Talmudzie ,,wasze ulice, Nasze kamienice'' podejrzany zostaje zastrzelony zgodnie z proponowaną ustawą z art. 8.4.a, gdyż podejrzany w sposób oczywisty szarpnął się na ograniczenie wolności zagranicznego funkcjonariusza, bo przecież ograniczał to, co z woli Boga nadane jest funkcjonariuszom, czyli ograniczał wolność funkcjonariuszy przetrzymując ich na swoim terenie, czyli ulicy przed domem.

I tak dalej.
g) Nie podpisujcie ustaw, które będą przeciwko wam ! Aż strach powiedzieć co by było, gdyby przez przypadek i nieuwagę opozycji oraz ludu tubylczego ustawa weszła w życie i rządy objął Jarosław Kaczyński. O matko jedyna, chwilę po objęciu rządów podpisze on porozumienie zالقاعدة( Al-Qaeda ) i pierszej nocy będzie rozprawiał się z członkami PO przy pomocy obcych tak, aby Janusz Palikot nie mówił mu nigdy więcej, że ,,ma krew na rękach'' – to byłaby robota w białych rękawiczkach. Posłowie PO, nie macie w związku z powyższym wyboru – odrzućcie projekt.

h) Konsekwencje uzycia bratniej siły mamy na przykładzie ostatniego wyroku sądu w sprawie grudnia 1970 ( tam wystarczyła sama świadomość pomocy bratniej). Biorąc ten fakt pod rozwagę, czyli brak kary za oczywiste zbrodnie oraz z drugiej strony śmierć polityczną w przypadku dojścia do władzy przez Jarosława Kaczyńskiego (patrz punkt g) , Donald Tusk wybiera ruch wyprzedzający i próbuje wdrożyć nową ustawę zapewniającą mu przewagę przy pomocy bratniej pomocy, gdyż na tubylczy lud ostatni raz mógł liczyć tylko generał.

Morał z proponowanego projektu jest więc taki, że albo Wojciech Jaruzelski jest jednak człowiekiem honorowym, albo ludzie mają rozdwojenie jaźni i krótką pamięć rozpatrując omawiany projekt.

piątek, 19 kwietnia 2013

Wybrane aspekty smoleńskiego prawa

Przekaz medialny przekazem, hipotezy hipotezami, ale spróbujmy spojrzeć na zdarzenie zwane katastrofą smoleńską poprzez pryzmat obowiązujących przepisów prawa.

Na podstawie aktualnie obowiązujących aktów prawnych oraz pewnych okoliczności związanych ze stosowania tych aktów , przeanalizujmy na wstępie kolejno materiał :

I. Umowa między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych, sporządzona w Warszawie dnia 16 września 1996 r., która formalnie weszła w życie zgodnie z postanowieniem art. 104 w dniu 18 stycznia 2002 r. (Dz.U.02.83.751 , Dz.U. 2002, nr 83, poz. 750 )

II. Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o wzajemnej ochronie informacji niejawnych, podpisana w Moskwie dnia 8 lutego 2008 r. (Dz.U. 2008 nr 217 poz. 1384)

III. Ustawa z dnia 30 maja 2008 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 116 poz.731), wprowadziła do kodeksu nowy przepis – art. 446 § 4.


IV. Ustawa z dnia 30 czerwca 2011 r. o zmianie ustawy — Prawo lotnicze oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2011 Nr 170 poz. 1015 – art. 134, w tym 1a i 1b)


V. Porozumienie między Ministerstwem Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej i Ministerstwem Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej o trybie porozumiewania się w sprawach cywilnych na podstawie Umowy między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych z dnia 16 września 1996 r. ( M.P. z 2012 r. Nr 0, poz. 885 )


VI. Tekst wystąpienia Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta  podczas drugiego dnia 22 posiedzenia Sejmu RP poświęconemu działaniom dotyczących zagwarantowania właściwych procedur postępowania ze zwłokami ofiar Katastrofy Smoleńskiej na terenie Federacji Rosyjskiej, z dnia 27.09.2012.


VII. Relacja syna i wnuka śp. Anny Walentynowicz oraz rodziny śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, panów Antoniego Wolańskiego i Jerzego Wojtczaka na posiedzeniu ZP.

Podsumowując powyższy materiał, można wyciągnąć następujące wnioski :

1. Prokuratura Federacji Rosyjskiej jest wytwórcą dokumentacji smoleńskiej ( całość podstawowej i obligatoryjnej dokumentacji dotyczącej wypadków, przekazywanej stronie polskiej na podstawie umowy I) ) i to ona właśnie stosuje klauzule dostępu do tejże dokumentacji, która na podstawie umowy II), jest automatycznie zastrzeżona lub nie, stosownymi klauzulami w polskim śledztwie. Stąd panowie Walentynowicz zostali niejako automatycznie zobligowani przez polskich prokuratorów do zachowania tajemnicy w kwestii okazanej dokumentacji dotyczącej śp. Anny Walentynowicz, gdyż Prokuratura FR nałożyła na nią klauzulę tajności ( zamieszanie z podpisywaniem zobowiązań być może nie dotyczy art. 156 k.p.k lecz prawdopodobnie klauzuli dostępu do okazywanego materiału).

2. Na podstawie umowy II) polska prokuratura nie jest uprawniona do zmiany klauzuli dostępu do informacji ( art. 4.1.2 ), chyba że wystąpi o taką zmianę do prokuratury FR. Co za tym idzie, przy okazywaniu panom Walentynowicz dokumentacji, prokurator prowadzący sprawę mógł przekroczyć swoje uprawnienia w stosunku do umowy międzynarodowej z Federacją Rosyjską ( chyba, że sam występował o taką zmianę do autora dokumentacji lub sytuacja dotyczy podpisania przyjęcia do wiadomości panów Walentynowicz informacji, jak stosuje się art. 156 k.p.k ).
Aby rozwiać powyższe wątpliwości polecam panom Walentynowicz złożenie wniosku do prokuratury z zapytaniem o podanie powodu nałożenia klauzuli dostępu oraz wskazanie organu, który tą klauzulę nałożył i na jakiej podstawie prawnej ( lub ściślej wypowiadać się na temat podstawy prawnej podpisywanych przez siebie dokumentów, lub opublikować podpisany dokument – on nie powinien być tajny ).

3. W związku z umową I) ,, o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych'' oraz w związku z modyfikacjami V), nie należy spodziewać się, że w dniu 10.04.2010 obowiązywał kodeks Hammurabiego, czyli porozumienie w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw, sporządzone w Moskwie dnia 14 grudnia 1993 r.
Każdy powinien to zrozumieć, iż umowa z 1996 jasno określa wzajemne stosunki prawne pomiędzy RP i FR. Nawet sama logika wskazuje, że 1996 jest większe od 1993 i to co na wierzchu jest aktualnie obowiązujące – w prawie liczy się ostatnio wypowiedziane słowo, po naszemu ,,TU I TERAZ'' a nie to, co było wczoraj.

4. Donald Tusk, jako szef rządu, strasznie nie lubi zawracania głowy centralnym myśleniem. On bardzo lubi jak ktoś się martwi sam o siebie. Jego poglądy nie pozostały bez związku ze zmianami przepisów, w tym, pozbawienia się kłopotów jego rządu z obsługą prawną dotyczącą spraw cywilnych w układzie międzynarodowym z Rosją, w tym odszkodowań z tytułu tzw katastrofy smoleńskiej. Stąd konsekwentnie umowa według V). Także osoby pragnące odszkodowań od strony rosyjskiej, muszą dobrze pogadać z Olkiem Starostienkowem, aby ten nie mówił ,,Ja nie katastrofę widziałem''.

5. Działania prokuratorów w Smoleńsku w dniu 10.04.2010 można porównać do działań pani Ewy Kopacz w Moskwie. W oparciu o umowę I) i treść podpisanych w Smoleńsku dokumentów, to dosłownie panowie byli w Smoleńsku zrobić literalnie czynność jak w tytule podpisanego dokumentu ( chodzi oczywiście o posiedzenie ). Nic więcej tam nie mieli prawa zrobić bez działających stosownych wniosków. Po tym, co ujrzeli na miejscu zwanym miejscem zdarzenia, mogli tylko odmieniać na wszystkie przypadki sformułowanie ,,sam ogon'' ( ,,widziałem sam ogon'' razem i osobno ). Stąd wnioskowanie mec. Pszczółkowskiego w ostatnim raporcie ZP Antoniego Macierewicza nie ma podstaw.

6. Zastosowanie porozumienia z 1993 roku, opisanego w ostatnim raporcie przez prof. Karskiego, nie ma podstaw prawnych w związku z umową I). Moim zdaniem spadkobiercy umowy I), czyli osobiście Donald Tusk i Włodzimierz Putin ( jako szefowie rządów ) mogli coś tam zaradzić i oczywiście przyjęli to, co skutkuje tak, jak w omawianych wnioskach.

7. Summa summarum może okazać się, że podejście prawników prowadzących sprawy rodzin smoleńskich, na początku wyglądające tak obiecująco, nie przyniesie spodziewanych rezultatów po rozłożeniu zakładanych zysków na długi okres ( powiedzmy optymistycznie, w porównaniu do sprawy Wujka, na 20 lat ). Prawnicy nie zarobią a rodziny poniosą olbrzymie koszty wieloletnich procesów. Tak wygląda perspektywa procesowania się o odszkodowania. Chodzi o to, że sądy nie będą mogły posługiwać się trefną dokumentacją w ocenie okoliczności śmierci osoby bliskiej poszkodowanego, szczególnie dokumentacją określającą miejsce zwane miejscem zdarzenia, na którym prawdopodobnie śmierć poniosły osoby pierwotnie poszkodowane. Sąd to nie Gazeta Wybiórcza, Sąd orzeka na podstawie fizycznych dokumentów potwierdzających stan faktyczny. Co powie w Sądzie pan Walentynowicz gdy stan ciała w Moskwie określił ,,jakby spała'' a z dokumentacji z miejsca zwanego miejscem zdarzenia będzie wynikać, że uległa poważnym uszkodzeniom ( i o ile ta dokumentacja będzie wskazywać jednoznacznie na ciało śp. Anny Walentynowicz ) ? Sąd wówczas wybierze wariant mniej tragiczny, gdyż ten będzie podstawą mniejszego odszkodowania.
W szczególnych przypadkach, gdy dokumentacji z miejsca zdarzenia nie będzie, Sąd nie będzie mógł określić, gdzie dana osoba poniosła śmierć i w jakich okolicznościach – bo przecież na podstawie doniesień z Gazety Wyborczej żaden sędzia nie będzie takiego stanu rzeczy przyjmował. Itd.
Problemy procesowania się w związku z trefną dokumentacją poruszała wcześniej pani Małgorzata Wassermann. Raczej jest to pewniejsze niż prawdopodobne, że procesowanie będzie koszmarem.


8. ,,Zginiecie jak dinozaury'' ( Donald Tusk ), ,,Państwo polskie zdało egzamin'' ( Bronisław Komorowski ). Te słowa nabierają dopiero teraz właściwego znaczenia w świetle przytoczonych powyżej argumentów. Nasuwa się tylko pytanie, skąd oni to wiedzieli, że tak będzie ?

9. Co zrobić aby było lepiej ? Odpowiedź jest prosta :

a) Dokonać stosownych zmian w prawie.
b) Zmienić umowy międzynarodowe.

Jak to się robi, każdy wie – przy urnie wyborczej i czasami przy pomocy takich działań, jakie dokonał Donald Tusk.

10.Kto za to wszystko zapłaci ? Biorąc pod uwagę :

a) koszty wystawnych pogrzebów
b) koszty komisji Millera
c) koszty postępowania prokuratorskiego
d) koszty obsługi prawnej KPRM
e) koszty odszkodowań zawartych w ugodach
f) przyszłe koszty odszkodowań
g) koszty komisji propagandowej do spraw tłumaczenia , że nic się nie stało
h) koszty energii elektrycznej zużytej na publikacje, transmisje telewizyjne itp.

oraz średni koszt wyżywienia dziecka w szkole 10 zł, wychodzi z obliczeń, że dotyczy to kosztu wyżywienia 30 tysięcy dzieci przez rok i może więcej – chyba że przyjmie się iż dzieci to dinozaury. 

Czy ktoś jeszcze powie ,,Polacy, nic się nie stało'' ?